*Kilka miesięcy później*
Nadal byłam z Harrym, z czego byłam szczęśliwa. Co do Louisa, będąc na tej imprezie zobaczyłam go
z Sandy obejmujących się. Najwidoczniej mój przyjaciel zakochany w tej dziewczynie.
Gang Horana upadł do czego przyczyniła się Isa. Nie mogłabym się podziewać,że ona
może się w nim zakochać. Ogólnie to byliśmy wszyscy szczęśliwi. Louis miał Sandy, Isa miała Nialla,
a ja Harry'ego. Zmieniłam się. Nie traktuję ludzi jak śmieci. Co do Carli.
Niestety jej klan przyjaciółeczek się rozpadł. Ponieważ, umarła w szpitalu.
Brenda i Amanda się pokłóciły jak mi wiadomo.
Wszyscy prowadzimy normalne życie.
*Kilka dni wcześniej*
-Victoria, chodź już ! Spóźnimy się !-krzyknął z dołu Harry. Dzisiaj mieliśmy iść na ślub
mojej siostry. Nie wiedziałam,że mam rodzinę. Nie znałam ich, gdy przyjechała Patricia i powiedziała,że
chce bym była jej świadkową - oniemiałam. Nie znałam jej, nie znałam jej przez całe życie.
A dzisiaj spotkam się z całą rodziną Cooper i nie tylko.
Powoli zeszłam z góry. Założyłam beżową sukienkę do kolan, brązowe buciki na lekkim obcasie.
Stanęłam na przeciwko mojego narzeczonego.
-Wyglądasz rewelacyjnie - pochwalił mój ubiór Hazz.
-Dziękuję - podeszłam do niego i mocno pocałowałam. Włożyłam rękę w jego loczki, on położył swoje dłonie na plecach.
-Dobra, kochankowie. Chodźcie już - powiedział Louis. Oderwałam się od chłopaka.
Koło bruneta stała jego dziewczyna. Objął ją w talii.
Złapałam za rękę Harry'ego i wyszliśmy z domu.
****
Ślub się udał. Rozmawiałam z moją matką.Ale krótko. Zmieniła się. Z wyglądu też.
Siedziałam przy stole, koło Harry'ego kiedy podeszła do mnie moja rodzicielka.
-Victoria, możemy porozmawiać ?-spytała kobieta.
-Pewnie - wstałam z miejsca. Przeszłam przez rząd krzeseł. Wyszłam z matką z sali na taras tuż obok sali bankietowej.
Stanęłam na przeciwko niej. Nie wiedziałam od czego zacząć. Po jej minie wywnioskowałam,że ona też.
-Na początku chciałabym Cię przeprosić - zaczęła.-Nie chciałam Cię wysłać do tego poprawczaka. Ale zachowywałaś się karygodnie. Myśleliśmy,że podjęliśmy słuszną decyzję. Chciałam się z Tobą
widywać, odcięłaś się od nas. Gdyby nie Patricia nigdy bym Cię nie poznała. Jesteś piękną młodą kobietą.
Masz wspaniałego chłopaka - powiedziała, widziałam jak leciały jej łzy.
-Też przepraszam,że narobiłam tyle kłopotów. Gdybyście chociaż raz się mną zainteresowali, a nie pracą
wyszłoby inaczej - powiedziałam z wyrzutem.
-Wiem, dziecko, wiem. Kocham Cię - powiedziała.
-Też Cię kocham, mamuś - odpowiedziałam przytulając się do kobiety.
Koniec.
__________________________
Jak się podoba końcówka ? Wiem,że krótki i jest trochę do kitu. A teraz kilka słów od siebie.
Dziękuję,że mogłam pisać to opowiadanie z wspaniałą pisarką, którą jest Viola.
Bardzo dziękuję,że czytaliście moje wypociny, z którymi zmagałam się. Miałyśmy jeszcze kilka pomysłów.
No cóż, nie wyszło.
Dziękuję za masę komentarzy pod postami moimi, jak i Violi.
Może 'zobaczymy' się jeszcze kiedyś ;)
Na pożegnanie ;)))
Coo??? No nie! Dlaczego już epilog... Ja chcę dalej! To było naprawdę świetne!!! Zakochałam się w tym od pierwszego rozdziału! Normalnie.......
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że rzeczywiście się jeszcze 'zobaczymy' ;)