środa, 13 sierpnia 2014

21

Z dedykacją dla Magdy Karpińskiej

Zeszliśmy na dół. Lou siedział przy blacie i grał na telefonie. Przeszłam koło niego. Zlustrował mnie.
-Założyłabyś może coś na siebie - zaproponował chłopak.
-Odczep się -mruknęłam. 
Koło niego usiadła Isa. Wzięłam z lodówki sok. Usiadłam na przeciwko nich.
Po chwili do kuchni wszedł ubrany Hazz. Usiadł koło mnie.
Zadzwonił telefon Lou.
-No hej ! Kiedy będziesz ? Spoko. Do zobaczenia - powiedział. Rozłączył się. Schował telefon do kieszeni.
-Ryan ma przyjść - powiedział.
Isa razem z Tommo odeszli od stołu. Nie wiem, gdzie poszli. Między mną, a Harrym panowała dziwna cisza. Jakby nie on. Nie wiem, co się dzieje.
-Przyjdzie Carla jeżeli nie masz nic przeciwko - powiadomił mnie.
-Spoko, na długo ? Bo nie wiem, o której mam wrócić - wytłumaczyłam.
-Nigdzie nie będziesz szła. Będzie tu na chwilę - oznajmił.
-No dobra - powiedziałam wstając z krzesła.
Harry złapał mnie za nadgarstek. Spojrzałam na niego.
-Możesz mnie puścić ?-spytałam.
-Chce żebyś była przy tej rozmowie - powiedział.
-Dobrze, tylko powiedz kiedy przyjdzie - odpowiedziałam.
Chłopak puścił moją rękę. Poszłam na górę. Przebrałam się żeby wyglądać lepiej od Carli.
Przeszukałam szafkę, ale nie znalazłam rzeczy, która może się nadawać do ubrania.
W końcu znalazłam ten zestaw. Zeszłam na dół. Isa i Louis byli już na miejscu.
Nie wiem po co Harry zwołał naradę, chociaż przyjdzie Carla.
Nie długo przyszli Hazz i ta szmata. Ona usiadła na kanapie.
-Więc tak : Carla na jakiś czas zostanie u nas. Miała pożar w mieszkaniu.
-To w burdelu był pożar ?-spytałam ironicznie.
-Musimy przeorganizować gdzie ma spać.
-Jest gościnny - zaproponowałam. -Ah, ja nie normalna. Przecież spała już z Tobą, Harry - oznajmiłam. Byłam wściekła. Na maxa. Mogłabym ją zabić.
-Victoria, wyjdź - rzucił Harry.
-Jeżeli teraz wyjdę możecie mnie nie zobaczyć - pogroziłam.
Nie planowałam się zabić. Tylko przeprowadzić.
-Nie zrobisz tego - powiedział Lou.
-O czym ty myślisz ? Że chce się zabić ?-zaczęłam się śmiać - O tą dziwkę za pięć funtów ? Mogłabym ją podeptać i wyrzucić - powiedziałam.
Harry złapał mnie za rękę. Zaprowadził mnie do kuchni.
-Po co się odzywasz ? Nie możesz siedzieć chociaż raz ?
-Nie - przekręciłam oczami. Odwróciłam głowę. Loczek złapał mnie za podbródek. Przekręcił w swoją stronę.
-Chociaż spróbuj - poprosił. Nie chciał się kłócić. Też nie.
-Ale pod warunkiem,że będzie spać w gościnnym ?
-Okay - uśmiechnęłam się.
Ruszyłam w strone salonu. Blondynka patrzyła na swoje paznokcie.
-Może zostać. Ale nie na długo - dodałam.

***
Siedziałam w swoim pokoju i przeglądałam swoje rzeczy. Rzadko to robiłam.
Kilka rzeczy powywalałam. Kilka zostawiłam.
W progu stanęła Carla.
-To mój pokój, nie Harry'ego - powiedziałam.
-Musimy pogadać.
-Ciekawe, o czym - powiedziałam.
-Harry jest mój. Zapamiętaj to sobie. Bo jak nie to...
Spojrzałam na nią.
-No co ? Zabijesz mnie ? Nie zrobisz tego.
-Bo co ?
-Bo jesteś na to za mała, słoneczko. Poplotkuj trochę z Brendą lub Amandą.
Mi daj spokój - wypchałam ją z pokoju.

***
 Akurat wracałam z 'Red Lion'. Luke nie mógł mnie odwieźć. Jakoś doszłam do bramy, potem do drzwi.
Po cichu przeszłam po schodach. Zauważyłam,że w pokoju Harry'ego na łóżku leżała koło niego Carla.  O nie. Weszłam do pokoju. Złapałam ją za włosy.
Ściągnęłam ją za włosy.
-Puszczaj ! - wrzasnęła. Brunet szybko wstał z łóżka.
-Vic, co ty robisz ?-spytał patrząc na leżącą na ziemi Carlę.
Puściłam ją. Podeszłam do niego. Uderzyłam go wierzchnią dłoni w policzek
Harry'ego.
Odwróciłam się i wyszłam. Znalazłam swój pokój. Zamknęłam się na klucz.
Oparłam się o drzwi. Zaczęłam ryczeć. Dlaczego ? Usłyszałam walenie do drzwi.
Może powinnam przeprowadzić się do Ryana ? Nie wiem,czy jest w Londynie.
-Victoria, otwórz !-wrzasnął Hazz.
-Spierdalaj ! Wracaj do swojej dziwki - odpowiedziałam.
Położyłam się na łóżku.

***
 Wstałam o tej co zawsze. Wyjęłam spod łóżka torbę podróżną. Zapakowałam kilka swoich rzeczy. Zapięłam i zeszłam na dół.
Oczywiście ta szmata mnie wkurwić. Usiadła specjalnie na kolanach Harry'ego.
Rzuciłam torbę na  kanapę.
Wszyscy spojrzeli na mnie. Podeszłam do lodówki. Wyjęłam sok i nalałam go do szklanki.
-Gdzie zamierzasz mieszkać ?-spytał Hazz.
-Nie Twój interes - powiedziałam między łykami.
Odstawiłam szklankę, ruszyłam w stronę drzwi.
Złapałam za klamkę, ale brunet mnie zatrzymał.
Spojrzałam na Loczka.
-Co zrobiłem takiego,że musisz się wyprowadzić ?-spytał.
-Spotykasz się z Carlą. Wiesz co, nie wiedziałam czy to zrobić dzisiaj czy jutro. A może za kilka lat. Ale teraz jest odpowiedni moment. Albo ja albo ona. Wybieraj - powiedziałam. Podniosłam brew.
Kogo wybierze ?


________________________
Czytasz - Komentarz
5 kom - next
Przepraszam,że dzisiaj. Ale nie mam zbytnio czasu. Jeżeli chcecie być informowani o kolejnym rozdziale zakładka 'Informowani'.
Tam możecie podawać linki do Twittera, jak również na aska.
Za kilka dni następny rozdzialik :)

3 komentarze:

  1. Awwwww!!! OMG! Boski jest. Chyba Hazz się w końcu domyśli, że Vic go kocha. Chociaż może nie... Nie wiem, ale chcę wiedzieć, więc poproszę next szybko.
    IMASSIVE thank You za dedykację!!! ;****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla fanów, wszystko :**** Nie długo będzie :)

      Usuń
  2. Super rozdział ;) Już nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń