piątek, 8 sierpnia 2014

19

Notka pod rozdziałem ! Jak jej nie przeczytasz, znajdę i zaduszę !
___________________________

Nie wiem dlaczego, ale musiałam wyjść. Nie chciałam słuchać o kolejnej wielkiej miłości Harry'ego. 
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Na kanale leciał jakiś durny film. 
Do tego jeszcze miłosny. Nie lubię ich. 
Po jakieś godzinie zasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie niesie. Otworzyłam oczy. Ujrzałam Hazzę. 
-Możesz mnie puścić ?-spytałam cicho. Chłopak spojrzał na mnie. Lekko się uśmiechnął. 
Doszedł ze mną na rękach do mojego pokoju. Przeszedł próg. Położył mnie delikatnie jak mógł na moim łóżku. Przykrył kołdrą i pocałował w czoło. Zachowywał się tak jakbym była jego małą dziewczynką. 
Przekręciłam się na bok. Brunet wyszedł i zamknął drzwi. 
Zamknęłam oczy.
Czy on powiedział,że nigdy nie kochał Carli ? Tak właśnie powiedział ! Ale dlaczego się z nią spotykał ? I po co ? Nic nie rozumiałam. Powiedział,że jest ktoś inny. Tylko kto ? Isa. Emily. Nie, chyba nie. Sophie. Ale ona ma Bena. Hmm... kto jeszcze. 
Popatrzyłam na ścianę. Co jeżeli on chce mieć z nią dzieci ? Wnuki ? Co wtedy się stanie ze mną ?
Zostanę starą panną ? Ale z przyjaciółmi. 
Po policzkach zaczęły lecieć mi łzy. Nie chce takiego życia. Nie chce bez niego. Nie, nie ! 
Muszę się dowiedzieć kim ona jest i ją usunąć z życia Harry'ego. 
Ponownie zamknęłam oczy. Tak właśnie zrobię. 

***

Siedziałam już w kuchni kiedy zeszła Isa. Wyglądała koszmarnie. Nie wiem co się tam działo. Dziewczyna usiadła koło mnie. 
-Dobrze,że już jesteś - powiedziałam na przywitanie z uśmiechem.
-Też się cieszę - wsiadła z trudem na krzesło. 
Po chwili do pomieszczenia wszedł Louis. Uśmiechnął się do mnie. Podszedł do lodówki i wyjął marchewkę.
Zaczął się nią bawić. 
-Możesz się nie bawić jedzeniem ?- skarcił go Harry. Miał grobową minę. 
Tommo wsadził warzywo do buzi i zaczął gryźć. 
-Możesz trochę ciszej ?-spytał zdenerwowany Hazz. 
Przyjaciółka zaczęła się kurczowo kręcić. Pomogłam jej wstać. Dziewczyna doszła jakoś po schodach 
do łazienki. Widziałam,że się męczy. Spojrzałam na Loczka. Napisał coś na kartce i mi ją podsunął.

" Za godzinę w Parku" 

Spojrzałam na niego, wstał i skierował się do wyjścia. Louis stał przy lodówce i szukał czegoś do jedzenia. 
Nie postrzeżenie wstałam i ja. Przeszłam przez korytarz i weszłam na schody.
Szybko minęłam pokój Harry'ego. Otworzyłam komodę i zaczęłam w niej szukać jakiś odpowiadających rzeczy. Więc założyłam to. Przeczesałam włosy. Nie wiem czy nakładać makijaż. No dobra, nałożę. Ale lekki. Perfekt. Spojrzałam przez okno. Lou zabierał gdzieś Isę. Ciekawe, gdzie.
Zeszłam po schodach. Hazzy nie widziałam. Pewnie już jest.
Zabrałam klucze. Wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz. Zastanawiało mnie co takiego chciał Harry.
Przeszłam przez bramę. Natknęłam się na Emily.
-Mogłabyś sobie pójść ?-warknęłam.
Spojrzała na mnie. Prychnęłam i przeszłam koło niej.
Idąc do Parku natknęłam się na tych gówniarzy, którzy wepchnęli mnie do jeziora.
To teraz się z nimi rozprawię. Podeszłam do nich. Niejaki Austin siedział razem Joshem na ławce. A ten Jake, czy jakiś tam. Mało pamiętam. Ale pamiętam stał nad nimi. Na mój widok uśmiechnęli się.
-Co się śmiejesz gnoju ?-warknęłam wyciągając scyzoryk. Podeszłam do Austina. Przyłożyłam mu ostrze do szyi.
-Ty siadaj !-pokazałam ziemię Jake'owi. Chłopak posłusznie usiadł.-Teraz mnie posłuchacie. Zabiję Was
i Wasze dziewczyny, to jest pewne. Nie lubię jak ktoś jak wy wkracza mi w drogę.
Ktoś szedł w naszą stronę. Spojrzałam w jego stronę. Harry. Jeszcze jego brakowało.
Przekręciłam oczami.
-Co ty robisz ?-spytał stojąc koło mnie.
-Wyjaśniam pewne sprawy. Nie widzisz ?-spytałam.
Hazz zabrał ode mnie nożyk. Zgiął go i schował do kieszeni. Puściłam chłopaka.
-Wynocha. Nie pokazywać mi się na oczy, jasne ?-chłopaki potulnie skinęli głowami.
Uciekli szybciej niż wyszłam ze stawu. Wzrok Harry'ego przeniósł się na mnie.
-Zabiłabyś ich ?-spytał.
-Pewnie tak - oznajmiłam.-Co chciałeś ode mnie ?
Usiedliśmy na ławce co przed chwilą siedziała trójka chłopaków.
Harry odgarną mi włosy za ucho. Coraz bardziej nie wiedziałam o co może mu chodzić.
Wziął mnie za rękę. Podniosłam jedną brew. Co on robi ?
-Widzisz, jest coś o czym powinnaś dawno wiedzieć - zaczął.
Pogłaskał mnie po policzku. Patrzyłam mu ciągle w oczy.
-Pamiętasz, co mówiłem Ci wczoraj ?-spytał.
-No tak. Powiedziałeś,że nie kochasz Carli tylko kogoś innego - powiedziałam.
-Kimś tym jest osoba, którą poznałem w poprawczaku. Teraz nią siedzę w Parku - odpowiedział.
Byłam w szoku. Że co ?!!!!!! Natychmiastowo wstałam. Zaczęłam chodzić wokoło.
Chłopak patrzył na mnie. Czy ja śnię ? To nie może być prawda. On sobie żartuje. Na pewno.


____________________________
Czytasz - Komentarz
4 kom - next (bo inaczej nie dodam)

No i się wydarzyło. Jesteście ciekawi co będzie później ? Już mam pomysł na kolejny rozdział . Tylko musicie napisać komentarz. To tylko chwila, a dla nas motywacja. 

4 komentarze: