Usłyszałam jak ktoś wchodzi po szkle. Harry stanął na przeciwko mnie.
Do środka wszedł Matt. Spod jego koszulki wystawała broń.
Miał wyciagnięte jeansy i koszulę polową.
-Co ty tutaj robisz ?-spytał Harry. Złapałam się lekko jego bluzki.
Przeszedł przez rozstłuczoną szybę. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się.
Mocniej złapałam się bluzki Harry'ego.
-Nie musisz się bać. Jestem po Waszej stronie. Szkoda mi Louisa. Ciekawe, kto go tak załatwił - powiedział Matt.
-Wiesz, nie wiem - oznajmiłam. Harry złapał mnie za rękę. Mocno ją ścisnął. Znałam Matta. Nie zmienia się tak od razu.
-Szkoda,że nie możemy Ci zaufać - odparłam. Zmroził mnie wzrokiem. Żałowałam tego.
-Mylisz się. Nie pomagam Horanowi. Odszedłem - oznajmił.
Chodził wokół nas. Hazz trzymał mnie za rękę.
***
*oczami Isabelli*
Siedziałam w ciemnym pokoju. Czasem przychodził któryś z gangu Horana,
Nie spodziewanie wszedł do pokoju Niall. Podszedł do mnie.
Spojrzałam na niego przez zasłonięte włosy.
Przykucnął przy mnie. Odsłonił je.
Spojrzał na moją twarz. Zmarszczył brwi.
-Wiesz,że jesteś ładna ?-spytał.
Podniosłam jedną brew. Co on wygaduje ? Po jaką cholerę mi to mówił ?
Zauważył moje zdziwienie.
-Spokojnie, nie musisz sie bać. Wszystko będzie dobrze - powiedział.
Nie rozumiałam o co mu chodzi. Dotknął mojego policzka. Miał zimną rękę.
Zdecydowałam się na pytanie.
-Po co to robisz ? Nie możesz mnie po prostu zabić ? Byłoby Ci łatwiej - stwierdziłam.
Westchnął, opuścił rękę. Wstał. Spojrzał na mnie, wyszedł.
Co to było do cholery ? Nie rozumiałam tego. Zaczęłam się szarpać. Na marne.
Opuściłam głowę. Nic nie rozumiem. Znowu ktoś przyszedł do pokoju. Tym razem Malik.
-Czego chcesz ?-spytałam. Zmroził mnie wzrokiem.
-Niall chce żebyś poszła ze mną - oznajmił. -Tylko bez żadnych numerów.
Nie miałam siły na takie numery. Odpiął kajdanki od krzesła.
Poprowadził mnie do głównego pokoju budynku. Zayn przypiął mi ręce i nogi do innego krzesła.
Na przeciwko usiadł Horan. Liam'a nie wiedziałam. Malik usiadł koło niego.
Spojrzałam na nich. Horan wstał z miejsca. Kucnął przede mną.
-Malik, idź do Payne'a - rozkazał Horan. Chłopak wyszedł. Zostałam sama z Niall'em. Położył ręce na moich kolanach.
-Co ty robisz ?-spytałam, patrząc przez włosy. Odgarną je. Ciężko westchnął.
-Właśnie wjeżdżają na podjazd !-krzyknął Malik.
Spojrzałam na niego. O co chodziło ? Czy to może Victoria razem z chłopakami.
Uśmiechnął się.
-Nie długo się zacznie - mruknął Horan. Podniosłam jedną brew.
-Powiesz mi, o co chodzi ?-spytałam.
-Chciałabym Ci powiedzieć. Ale nie mogę. Uciekłabyś - powiedział.
Do środka weszli Louis, Harry i Ben. Victorii nie było. Lou uśmiechnął się w moją stronę.
-Gdzie jest Cooper ? - spytał Horan, stanął tyłem do mnie.
-Nie Twój interes - odparł.
***
*oczami Victorii*
Siedziałam w swoim pokoju i czekałam aż zjawią się chłopaki z Isą. Bałam się o nich. W szczególności
o Harry'ego. Leżałam na łóżku i skubałam paznokcie.
Co jeżeli nie wróci ? Co stanie się ze mną ?
Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Spojrzałam na wyświetlacz. Harry. Szybko go odebrałam.
-Macie ją ? - spytałam.
-Otwieraj bramę !-wrzasnął do słuchawki.
-Okay - odpowiedziałam. Odłożyłam komórkę. Szybko zbiegłam po schodach.
Nie daleko stała Emily. Nuciła jaką piosenkę.
Zaczęłam szarpać bramą. W końcu upuściła. Za zakrętu wyjechało auto Harry'ego. Wjechał z nadmierną prędkością na podjazd.
Wyskoczył z niego. Potem wysiadł z niego Lou. Wyciagnął przy pomocy
Harry'ego Isę.
-Isa !-krzyknęłam. Dziewczyna ledwo stała na nogach. Wzięłam ją pod ramię.
Weszłam razem z nią i Harrym do środka domu. Położyliśmy ją na kanapie.
Jęknęła. Po chwili do domu weszli Ben razem z Louisem.
Spojrzałam na Harry'ego. Patrzył w okno.
Isa leżała z zamkniętymi oczami.
-Może mi ktoś powiedzieć co się stało do cholery ?-spytałam w końcu.
-Isa żyje. Dogadaliśmy się z Horanem - odpowiedział Lou.
-Jak to : dogadaliście się ?-spytałam.
-On oddał nam Isę w zamian za - urwał.
-W zamian za co ?!-krzyknęłam.
Loczek spojrzał na mnie. Zmarszczyłam brwi.
-Louisowi chodziło o to,że Horan w zamian chciał władzy
w całym Londynie - wyjaśnił Ben.
***
Louis zaniósł przy pomocy Harry'ego Isę do jego pokoju. Poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Podeszłam do okna.
Zauważyłam,że ktoś przy drzwiach majstruje. To była kobieta.
Domyśliłam się,ze to może być Carla. Sięgnęłam po pistolet z tłumnikiem.
Wycelowałam w brzuch. Kobieta upadła zalana krwią na posadzkę.
Zbiegłam po cichu po schodach. Otworzyłam drzwi.
Na ziemi leżała Tiffany. Jęczała z bólu.
-Boże, Vic, co ty jej zrobiłaś ?-spytał Harry.
-Myślałam,że to Carla - mruknęłam.
-Pomóż mi ją wnieść - powiedział podchodząc do dziewczyny.
Pomogłam mu podnieść dziewczynę.
Razem z Harrym położyłam ją na kanapie. Hazz zadzwonił po karetkę.
Poszłam zmęczona do pokoju. Czekałam aż pogotowie odjadą.
Usiadłam tyłem do okna tak by móc patrzeć jak księżyc oświetla drzwi.
Ktoś zapukał. Poszłam otworzyć drzwi.
Za nimi wstał Harry. Zostawiłam otwarte drzwi, usiadłam w tym samym miejscu. Chłopak usiadł na przeciwko mnie.
-Przepraszam za wczoraj. Nie chciałem tego zrobić. To przez tą szafkę - zaczął
się tłumaczyć. Przekręciłam oczami.
On tego nie chciał. Jednak dobrze,że mu nie powiedziałam.
-Miałaś mi coś powiedzieć - przypomniał sobie.
-Miałam -mruknęłam zdenerwowana. Co on sobie do cholery myślał ?
-To mów - ponaglił mnie.
-Miałam Ci powiedzieć,że że że...-zaczęłam się jąkać. Co mam mu powiedzieć ?
Hej Hazz, kocham Cię. Bedziesz ze mną, pomyślałam.
-Chce Ci powiedzieć,że - znowu urwałam. Cholera.
*oczami Harry'ego*
Widziałem,że Victoria ma jakiś problem, o którym nie wiem. Powiniem jej powiedzieć. Patrzyłem prosto w oczy Vic. Po jaką cholerę powiedziałem,że
żałuję. To nie prawda. Czas prawdy.
-Wiesz, chce też Ci powiedzieć - powiedziałem.
Dziewczyna ciągle patrzyła na mnie. Spuściłem głowę.
-Jakby to zacząć - zacząłem.
-Po prostu - odpowiedziała. Spojrzałem na nią. -Jest ktoś na kim mi zależy.
Jest ona wspaniałą osobą. Nikogo takiego nie poznałem - oznajmiłem.
Popatrzyłem jej w oczy. Teraz albo nigdy.
-Nie kocham Carli. Nigdy nie kochałem. Ale jest ktoś kogo kocham.
-No kto tym razem ?-spytała.
________________________
Czytasz - Komentarz
4 kom - next
Zdecydowałam się na pytanie.
-Po co to robisz ? Nie możesz mnie po prostu zabić ? Byłoby Ci łatwiej - stwierdziłam.
Westchnął, opuścił rękę. Wstał. Spojrzał na mnie, wyszedł.
Co to było do cholery ? Nie rozumiałam tego. Zaczęłam się szarpać. Na marne.
Opuściłam głowę. Nic nie rozumiem. Znowu ktoś przyszedł do pokoju. Tym razem Malik.
-Czego chcesz ?-spytałam. Zmroził mnie wzrokiem.
-Niall chce żebyś poszła ze mną - oznajmił. -Tylko bez żadnych numerów.
Nie miałam siły na takie numery. Odpiął kajdanki od krzesła.
Poprowadził mnie do głównego pokoju budynku. Zayn przypiął mi ręce i nogi do innego krzesła.
Na przeciwko usiadł Horan. Liam'a nie wiedziałam. Malik usiadł koło niego.
Spojrzałam na nich. Horan wstał z miejsca. Kucnął przede mną.
-Malik, idź do Payne'a - rozkazał Horan. Chłopak wyszedł. Zostałam sama z Niall'em. Położył ręce na moich kolanach.
-Co ty robisz ?-spytałam, patrząc przez włosy. Odgarną je. Ciężko westchnął.
-Właśnie wjeżdżają na podjazd !-krzyknął Malik.
Spojrzałam na niego. O co chodziło ? Czy to może Victoria razem z chłopakami.
Uśmiechnął się.
-Nie długo się zacznie - mruknął Horan. Podniosłam jedną brew.
-Powiesz mi, o co chodzi ?-spytałam.
-Chciałabym Ci powiedzieć. Ale nie mogę. Uciekłabyś - powiedział.
Do środka weszli Louis, Harry i Ben. Victorii nie było. Lou uśmiechnął się w moją stronę.
-Gdzie jest Cooper ? - spytał Horan, stanął tyłem do mnie.
-Nie Twój interes - odparł.
***
*oczami Victorii*
Siedziałam w swoim pokoju i czekałam aż zjawią się chłopaki z Isą. Bałam się o nich. W szczególności
o Harry'ego. Leżałam na łóżku i skubałam paznokcie.
Co jeżeli nie wróci ? Co stanie się ze mną ?
Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Spojrzałam na wyświetlacz. Harry. Szybko go odebrałam.
-Macie ją ? - spytałam.
-Otwieraj bramę !-wrzasnął do słuchawki.
-Okay - odpowiedziałam. Odłożyłam komórkę. Szybko zbiegłam po schodach.
Nie daleko stała Emily. Nuciła jaką piosenkę.
Zaczęłam szarpać bramą. W końcu upuściła. Za zakrętu wyjechało auto Harry'ego. Wjechał z nadmierną prędkością na podjazd.
Wyskoczył z niego. Potem wysiadł z niego Lou. Wyciagnął przy pomocy
Harry'ego Isę.
-Isa !-krzyknęłam. Dziewczyna ledwo stała na nogach. Wzięłam ją pod ramię.
Weszłam razem z nią i Harrym do środka domu. Położyliśmy ją na kanapie.
Jęknęła. Po chwili do domu weszli Ben razem z Louisem.
Spojrzałam na Harry'ego. Patrzył w okno.
Isa leżała z zamkniętymi oczami.
-Może mi ktoś powiedzieć co się stało do cholery ?-spytałam w końcu.
-Isa żyje. Dogadaliśmy się z Horanem - odpowiedział Lou.
-Jak to : dogadaliście się ?-spytałam.
-On oddał nam Isę w zamian za - urwał.
-W zamian za co ?!-krzyknęłam.
Loczek spojrzał na mnie. Zmarszczyłam brwi.
-Louisowi chodziło o to,że Horan w zamian chciał władzy
w całym Londynie - wyjaśnił Ben.
***
Louis zaniósł przy pomocy Harry'ego Isę do jego pokoju. Poszłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Podeszłam do okna.
Zauważyłam,że ktoś przy drzwiach majstruje. To była kobieta.
Domyśliłam się,ze to może być Carla. Sięgnęłam po pistolet z tłumnikiem.
Wycelowałam w brzuch. Kobieta upadła zalana krwią na posadzkę.
Zbiegłam po cichu po schodach. Otworzyłam drzwi.
Na ziemi leżała Tiffany. Jęczała z bólu.
-Boże, Vic, co ty jej zrobiłaś ?-spytał Harry.
-Myślałam,że to Carla - mruknęłam.
-Pomóż mi ją wnieść - powiedział podchodząc do dziewczyny.
Pomogłam mu podnieść dziewczynę.
Razem z Harrym położyłam ją na kanapie. Hazz zadzwonił po karetkę.
Poszłam zmęczona do pokoju. Czekałam aż pogotowie odjadą.
Usiadłam tyłem do okna tak by móc patrzeć jak księżyc oświetla drzwi.
Ktoś zapukał. Poszłam otworzyć drzwi.
Za nimi wstał Harry. Zostawiłam otwarte drzwi, usiadłam w tym samym miejscu. Chłopak usiadł na przeciwko mnie.
-Przepraszam za wczoraj. Nie chciałem tego zrobić. To przez tą szafkę - zaczął
się tłumaczyć. Przekręciłam oczami.
On tego nie chciał. Jednak dobrze,że mu nie powiedziałam.
-Miałaś mi coś powiedzieć - przypomniał sobie.
-Miałam -mruknęłam zdenerwowana. Co on sobie do cholery myślał ?
-To mów - ponaglił mnie.
-Miałam Ci powiedzieć,że że że...-zaczęłam się jąkać. Co mam mu powiedzieć ?
Hej Hazz, kocham Cię. Bedziesz ze mną, pomyślałam.
-Chce Ci powiedzieć,że - znowu urwałam. Cholera.
*oczami Harry'ego*
Widziałem,że Victoria ma jakiś problem, o którym nie wiem. Powiniem jej powiedzieć. Patrzyłem prosto w oczy Vic. Po jaką cholerę powiedziałem,że
żałuję. To nie prawda. Czas prawdy.
-Wiesz, chce też Ci powiedzieć - powiedziałem.
Dziewczyna ciągle patrzyła na mnie. Spuściłem głowę.
-Jakby to zacząć - zacząłem.
-Po prostu - odpowiedziała. Spojrzałem na nią. -Jest ktoś na kim mi zależy.
Jest ona wspaniałą osobą. Nikogo takiego nie poznałem - oznajmiłem.
Popatrzyłem jej w oczy. Teraz albo nigdy.
-Nie kocham Carli. Nigdy nie kochałem. Ale jest ktoś kogo kocham.
-No kto tym razem ?-spytała.
________________________
Czytasz - Komentarz
4 kom - next
OOO... AWW!! Ale uroczo! Może wreszcie będą razem? Czy znowu coś im przeszkodzi?? Carla wpadnie czy Louis?? No nmg... Dawaj dalej!!
OdpowiedzUsuń