Dziewczyna leżała na ziemi zalana krwią. Odsunęłam się po kilku kopnięciach.
-Teraz kurwa wiesz, że nie należy ze mną zadzierać - syknęłam.
Lucy leżała na ziemi w kulce.
-Victoria !-ktoś krzyknął moje imię. Odwróciłam się. W moją stronę szedł
Harry. Jeszcze jego brakowało. Zatrzymał się koło leżącej dziewczyny.
-Po jaką cholerę ją pobiłaś ?-spytał zszokowany.
-To ta gówniara powiedziała psom o tym co zrobiłam - warknęłam.
-To ona ?-spytał.
-Nie słyszysz ? - wyjęłam z kieszeni paczkę Malboro. Wyjęłam jednego.
Wsadziłam do ust i podpaliłam. Skrzyżował ręce i popatrzył na mnie.
-No co ?-spytałam wyjmując jednego z ust.
-Trzeba ją zawieźć do lekarza - oznajmił zabierajac mi z między palców papierosa. Rzucił go na bruk, przydeptał go.
Podniósł nie przytomną Lucy.
-Co ty robisz ?-spytałam.
-Mówiłem już - trzeba ją zawieźć do lekarza - powiedział jeszcze raz.
Harry kazał mi żebym wzięła jedno ramię dziewczyny.
Zanieśliśmy ją do tyłu samochodu. Jeknęła z bólu.
-Zamknij japę !-wrzasnęłam na dziewczynę.
Wsiadłam z przodu obok Harry'ego. Spojrzałam w swoje okno.
Nie mogłam patrzeć na niego. Myślałam o Isie. Przez całą drogę nie rozmawialiśmy. Dopiero gdy byliśmy pod szpitalem przemówił.
-Lepiej zostań w aucie - powiedział.
-Nie mówił mi co mam robić, jasne ?-oznajmiłam lekko podminowana.
Nie chce z nim gadać. Lucy wyszła jakoś w auta.
Zostałam w samochodzie. Po jakiś dwudziestu minutach wrócił do auta.
Nawet nie spojrzałam na niego gdy wrócił. Dojeżdżając do domu zauważyłam, że nie świeci się w pokoju Louisa. Wysiadłam z auta.
Chłopak zrobił to samo. Poczekałam na niego.
-Jest w domu Lou ?-spytałam szeptem.
-Był jak wyjeżdżałem - odruchowo wyjęliśmy pistolety kaliber 223.
Powoli szliśmy w stronę drzwi. Na wszelki wypadek odbezpieczyłam go.
-Trzymaj się za mną - oznajmił, gdy byliśmy przy drzwiach.
Posłuchałam go. Lekko popchnął drzwi. Szłam za chłopakiem.
Weszliśmy do salonu. Cisza jak makiem zasiał. Po cichu weszliśmy na schody.
Otworzył lekko drzwi. Nikogo nie było.
Zajrzeliśmy w każdy kąt. Nie było Louisa, ani nic podejrzanego.
Wróciliśmy na dół. Hazz posprawdzał zamki. Zamknął drzwi i okna.
Odprowadził mnie do pokoju. Usiadłam na łóżku.
Stał i patrzył w okno.
-Wolałbym tutaj zostać - nagle oznajmił.
-Okay, ale bez zadnych sztuczek - powiedziałam.
Położyłam się na łóżku, chłopak usiadł na fotelu.
-Wiesz - zaczął patrząc w sufit, leżałam odwrócona.- Jest ktoś, na kim mi zależy.
-Koleżaneczka Carli ? Brenda czy Amanda ?-spytałam odwracając się
w jego stronę. Przekręcił oczami.
-Dobra, nie ważne - oznajmił.
-Jak zacząłeś to skończ - obraziłam się.
Spojrzał na mnie. Ale to nie było zwykłe spojrzenie. To było czułe spojrzenie.
Jak by chciał coś przez to pokazać.
-Martwię się o Ciebie. Nie chce żebyś przeze mnie latała do klubów
i była pijana przez moją głupotę. Jesteśmy przyjaciółmi, więc mam prawo wiedzieć co z Tobą się dzieje - oznajmił z łzami.
Pierwszy raz w życiu widziałam jego oczy we łzach.
Zauważyłam, że między nami jest inna więź niż wcześniej.
Nie znałam go od tej strony.
Coś na dole huknęło. Wyskoczyłam oparzona z łóżka.
-Pójdę to sprawdzić - powiedział powoli wstając.
Poszłam za nim. W salonie ukazała się jakąś sylwetka.
Hazz przyłożył pistolet do tyłu głowy. Oczywiście wyjęłam swój. Stanęłam
koło Harry'ego.
-Lou ? -zdziwiłam się na jego widok. -Gdzie ty byłeś do cholery ?
-Szukałem Isy -powiedział. Zabezpieczyłam pistolet i schowałam
za pasek spodni. Harry trzymał nadal pistolet przy tyle głowy.
-Gadaj !-warknął lekko poddenerwowany loczek.
-W "Fine"-oznajmił brunet.
Spojrzałam na Harry'ego. Przecież byłam tam z Harrym i nie widzieliśmy
go w klubie.
***
Jedząc jajecznicę zastanawiałam się co się dzieje z Louisem. Oraz gdzie jest Isa.
Moje przemyślenia przerwał Harry. Usiadł koło mnie.
Rozejrzał się po kuchni. Przybliżył się lekko.
-Lou coś kręci. Coś mi nie pasuje - szpetnął.
Do pomieszczenia wszedł Lou. No i zacznie się piekło.
_______________
Czytasz - Komentarz
4 kom - next
Zauważyłam, że między nami jest inna więź niż wcześniej.
Nie znałam go od tej strony.
Coś na dole huknęło. Wyskoczyłam oparzona z łóżka.
-Pójdę to sprawdzić - powiedział powoli wstając.
Poszłam za nim. W salonie ukazała się jakąś sylwetka.
Hazz przyłożył pistolet do tyłu głowy. Oczywiście wyjęłam swój. Stanęłam
koło Harry'ego.
-Lou ? -zdziwiłam się na jego widok. -Gdzie ty byłeś do cholery ?
-Szukałem Isy -powiedział. Zabezpieczyłam pistolet i schowałam
za pasek spodni. Harry trzymał nadal pistolet przy tyle głowy.
-Gadaj !-warknął lekko poddenerwowany loczek.
-W "Fine"-oznajmił brunet.
Spojrzałam na Harry'ego. Przecież byłam tam z Harrym i nie widzieliśmy
go w klubie.
***
Jedząc jajecznicę zastanawiałam się co się dzieje z Louisem. Oraz gdzie jest Isa.
Moje przemyślenia przerwał Harry. Usiadł koło mnie.
Rozejrzał się po kuchni. Przybliżył się lekko.
-Lou coś kręci. Coś mi nie pasuje - szpetnął.
Do pomieszczenia wszedł Lou. No i zacznie się piekło.
_______________
Czytasz - Komentarz
4 kom - next
Super rozdział! Ciekawe co ten Lou kręci xdd Biedna Isa mam nadzieję, ze szybko ją odnajdą ;<
OdpowiedzUsuńA Harry i Vic niech wreszcie powiedzą co do siebie czują, a nie zawsze coś im przerywa. Masakra.
Ogólnie rozdział mega ; >
Czekam na następny ;3
Życzę dużo weny ; *
I jak nie masz/macie co robić to zapraszam do mnie :
od-przyjazni-domilosci.blogspot.com
I zostałaś nominowana do LA! Więcej info u mnie:
Usuńhttp://od-przyjazni-domilosci.blogspot.com/2014/07/liebster-awards-7.html
Pozdrawiam ; **
I czekam na next! ;>
WoW! Oj oj oj! Harry, idioto! Oj Lou, i co z Isą? Dawaj neeeeeext! Ja chcę wiedzieć, co będzie dalej!!
OdpowiedzUsuńSuper czekam ma nexta
OdpowiedzUsuń